Na temat „kleniowych wędek” zostało już wiele napisane. Określono ich długości, ciężar wyrzutowy oraz pracę. Jednak w dobie rozwoju technologicznego, mającego ogromny wpływ na kreowanie współczesnego wędkarstwa, powstaje pytanie, czy tylko wędki o długości 2,70-3,0m i ciężarze wyrzutowym 14-18g łowią klenie? Może to tylko utarte stereotypy ugruntowane w świadomości polskich wędkarzy przez ciągłe powielanie ich na wszelkich nośnikach wiedzy. Oczywiście każda z tych prawidłowości ma swoje uzasadnienie jak chociażby długość wędki, kiedy potrzebna jest do tego, aby poprowadzić przynętę poza przybrzeżną granicą wodnej roślinności, choć bywa również, że w takich sytuacjach często najlepiej sprawdzają się odległościówki 3,20-3,60m nie mające nic wspólnego z wędkami spinningowymi, a tym bardziej z utartymi stereotypami. Długa wędka może być pomocna w sytuacji, gdy łowimy na kamiennych rafach lub opaskach, gdzie istnieje ogromne ryzyko przetarcia plecionki lub żyłki o kamienie. Wówczas wysoko podniesiona wędka o długości np. 3,0m zwiększa kąt wchodzenia linki do wody minimalizując szanse na jej przetarcie. Tym samym powstają pytania, skąd wzięło się przekonanie, że długość wędki kleniowej powinna oscylować około trzech metrów i czy dla odmiany nie można skutecznie i komfortowo łowić kleni na „trochę krótsze” blanki w przedziale długości 1,90 – 2,20m bardziej przypominające swym wyglądem i parametrami mocne wędki okoniowe?
W kolejnej części artykułu nie zamierzam podważać indywidualnych upodobań, przyzwyczajeń, a tym bardziej upierać się przy stanowisku, że teraz nastała era krótkich wędek, które często nie mają technicznego zastosowania, jak chociażby we wcześnie przytoczonych sytuacjach. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę skąd mogły wziąć się dotychczasowe wytyczne dla kleniowych wędek oraz uwypuklić walory współczesnych blanków pozwalających na używanie ich na bardzo małych jak i dużych rzekach typu Wisła lub Odra. Dodam, że przez wiele, wiele lat byłem zwolennikiem modeli 2,8-3,0m i nie mieściło mi się w głowie jak można łowić na krótsze wykałaczki. Żyłem tak w beztroskiej nieświadomości do momentów, gdy po raz kolejny nie wziąłem do ręki wędki 2,4m, następnie 2,20m, a obecnie łowienie wędkami 1,90–2,20m sprawia mi szaleńczą przyjemność i nie wyobrażam sobie łowienia na dłuższe.
Tym samym zaczynając do samego początku i najważniejszego parametru jakim jest długości, wrócę do powyższego stwierdzenia: „…gdy po raz kolejny wziąłem do ręki wędkę 2,4m…itd.” Około 6-8 lat temu kilkukrotnie próbowałem przekonać się łowienia krótkimi wędkami, nie tylko kleni. Wówczas faktycznie większość tego typu blanków była sucha, sztywna i pozbawiona dynamiki pod lekkimi przynętami, co drastycznie skracało rzuty. Jedynie około trzymetrowe wędki, również dzięki swej długości, zachowywały odpowiednią elastyczność i pracę niezbędną do posyłania małych woblerków na pokaźne odległości. Jednak z biegiem lat progres technologiczny oraz rozwój w dziedzinie nanotechnologii umożliwił produkcję krótkich wędzisk pełnych życia oraz energii, sprężystych i płynnie pracujących zarówno w czasie holu jak i rzutu. Dzięki temu ciskanie jak pociskami małymi woblerkami o wadze około 2-4g na odległości porównywalne z możliwościami stereotypowych wędek lub nawet dalej, stało się rzeczywistością. Nie mówiąc o celności i łatwości rzutów przemawiających na korzyść krótkich modeli. Tym samym najmocniejszy argument stojący na straży „jedynie słusznych” wędek kleniowo-jaziowych został w mojej ocenie obalony. Obławianie dalekich napływów, przelewów lub raf przestało być przywilejem właścicieli najdłuższych kijów nad wodą.

Po części już lekko poruszyłem temat samej pracy „dobrej wędki kleniowej”, która aby nie gubić ryb powinna swoją akcją przypominać lekko rozgotowany makaron spaghetti. Oczywiście mocno przejaskrawiam porównanie, aby uniknąć ogólnie obowiązujących nawiązani do końskiego lub krowiego ogona. Faktycznie wolne wędki o półparabolicznej lub tym bardziej parabolicznej pracy wybaczają więcej błędów, pozwalając wyholować nawet największe ryby zapięte niemal za skórkę pyska. Na szczęście zwolennikom szybkich blanków pośpieszyła po raz kolejny nowatorska myśl techniczna, za zasługą której na runku pojawiły się blanki szybkie, o szczytowej akcji, perfekcyjnie ładujące się pod kilkugramowymi przynętami, a do tego co najważniejsze potrafiące płynnie pogłębiać swoje ugięcie pod ciężarem walczącej ryb, jednocześnie precyzyjnie reagując na jej wybryki w czasie holu. Co pozwala zapisać kolejny, kleniowy plusik na korzyść wykałaczek. Plusik pokazujący, że potrafią zaoferować wiele bardzo ważnych cech niezbędnych do efektownego łowienia tych ryb.
Górny ciężar wyrzutowy i zapas mocy… tu już będzie bardzo łatwo o ile zdamy sobie sprawę z faktu, że opis na blanku może mijać się z faktycznymi możliwościami rzutowymi wybranej wędki, co za tym idzie również jej zapasu mocy niezbędnego do wyholowania grubej kluchy. Musimy tu niestety polegać na własnym doświadczeniu i wyczuciu w ręku. Dla przykładu sam obecnie łowię wędką 213cm do 10g, która charakteryzuje się progresywną pracą przechodzącą w półparabolę, zachowując przy tym sporo zapasu mocy w okolicach kołowrotka. Dla kontrastu dodam, że wcześniej z dużym powodzeniem łowiłem na model 2,7m do 25g, który dla odmiany był parabolicznym blankiem nie wskazującym niczym w swej pracy na oczekiwaną moc jakiej mogliśmy spodziewać się po katalogowym opisie. W obu przykładach nie mamy nic wspólnego z książkowym opisem wędki kleniowej. Niemniej potwierdzają one bezlitosną prawdę, że teoria i praktyka to dwie zupełnie inne rzeczy. Jednym słowem wybierając wędkę do łowienia kleni na wybrane przynęty, powinniśmy przede wszystkim ocenić ją osobiście, a nie bazować na opisach katalogowych, powinny być one dla nas tylko ogólną informacją o produkcie, ponieważ charakter poszczególnych blanków sygnowanych różnymi markami o identycznych opisach, może znacznie różnić się od siebie.

Po tym wstępie myślę, że mogę przejść do zasadniczego tematu tego artykułu. Klenie można łowić skutecznie, efektywnie, przyjemnie, komfortowo również na wędki o długości, np.: 1,90-2,20m nie mówiąc o nieco dłuższych modelach. Technologicznie pozwalają wykonywać celne i bardzo dalekie rzuty, często nawet dłuższe od uzyskiwanych za pomocą wędek 2,7m – 3,0m. Dzięki temu obłowienie wiślanych lub odrzańskich przelewów nie będzie przeszkodą. Ciężar wyrzutowy, a po części i zapas mocy należy dobierać względem używanych przynęt oraz charakteru rzeki na jakiej będziemy łowić. Możemy sobie zadać jeszcze dla spokoju sumienia pytanie: „Co dają nam długie wędki poza tym, co do tej pory omówiliśmy”. Tu powinna pojawić się długa cisza, jeżeli prowadzilibyśmy rozmowę i zapewne oprócz powyższych argumentów już nieco podważonych nie padłoby zbyt wiele kluczowych argumentów. Oczywiście oprócz tych najważniejszych dla nas samych, czyli przyzwyczajeń, indywidualnego rozumienia komfortu oraz ewidentnie skrajnych okoliczności, w których długość ma znaczenie – jak to bywa w życiu. Jednak, aby cały artykuł nie był w kontrze do długich wędek, warto jeszcze zwrócić uwagę na sytuacje, gdzie właśnie to krótkie blanki będą miały niepodważalną przewagę nad znacznie dłuższymi ich odpowiednikami. Małe i średnie rzeki o mocno zarośniętych drzewami brzegach, idealnie potwierdzają walory wykałaczek. Ponadto krótkie blanki zapewniają znacznie szybszą reakcję na branie, dają większą swobodę i komfort w czasie łowienia jak i wykonywania rzutów, które są znacznie szybsze i dynamiczniejsze. Przykłady te kolejny raz pokazuje, że nie można dać się porwać utartym szablonom, ponieważ zawsze znajdą się skrajne okoliczności determinujące wybór zupełnie innego sprzętu. Należy zawsze zachować zdrowy rozsądek i dobierać zestawy, które przede wszystkim nam samym pozwolą łowić komfortowo i skutecznie, a przy okazji dobrze jak będą również adekwatne do okoliczności i miejsc w jakich będziemy ich używać.
Mam nadzieję, że artykuł ten choć trochę pozwoli oswoić w oczach zwolenników długich wędek kleniowych lub osób niezdecydowanych, segment krótkich blanków, pozwalających skutecznie łowić klenie na skrajnie różnych rzekach. Natomiast posiadacze trochę mocniejszych wędek okoniowych o długościach 1,90m-2,20m do 10-12g nie będą musieli się zastanawiać, czy dobrze postępują chcąc łowić na nie klenie. Pamiętajmy ryby nie wiedzą jakiego używamy sprzętu stojąc na brzegu. Najważniejsze, aby pozwolił on posłać daną przynętę na pożądaną odległość, zaciąć i wyholować oczekiwaną rybę, czego każdemu z Was życzę.
Autor: Radosław Witólski